Anabella – Rozdział CXCIX
Śnieg, odgarnięty już na boki wzdłuż drogi, skrzypiał pod nogami, gdy późnym popołudniem obładowana prezentami dla Pepusia Iza zmierzała w stronę „hali” Roberta, gdzie znajdowało się mieszkanie Agnieszki.
Śnieg, odgarnięty już na boki wzdłuż drogi, skrzypiał pod nogami, gdy późnym popołudniem obładowana prezentami dla Pepusia Iza zmierzała w stronę „hali” Roberta, gdzie znajdowało się mieszkanie Agnieszki.
Dziś w moich Recenzjach pozycja z kanonu literatury anglojęzycznej. Ta najbardziej znana (obok może jeszcze Rozważnej i Romantycznej) powieść Jane Austen została wydana w 1813 roku, czyli na samym początku XIX wieku, i w bardzo plastyczny sposób przedstawia obyczaje ówczesnego społeczeństwa angielskiego, skupiając się przede wszystkim na sferze bogatej arystokracji i nieco uboższej szlachty.
– Możesz już ucierać – zarządziła Amelia, podając siostrze miskę ze składnikami na krem do ciasta. – Biszkopt już prawie wystygł, można by go od razu przełożyć i wstawić na noc do lodówki. Masło akurat jest w sam raz do ucierania.
– Jak na pewno już się domyśliłaś, wraca obiecany przekaz od pana mecenasa – powiedział Majk, zajmując miejsce obok Izy na kozetce w gabinecie. – I to jest coś, co muszę załatwić od ręki.
Wtorkowy poranek nie zbudził się jeszcze, za oknem kuchni, w której Iza piła mocną czarną kawę, było całkowicie ciemno, zbliżała się godzina szósta trzydzieści.
– Śliczne masz to mieszkanko, naprawdę – podsumowała Ania, rozsiadając się na kanapie ze szklanką wody z cytryną w ręce. – Niby małe, a jest przestrzeń, w sumie na zdjęciach wyglądało nawet na mniejsze, niż jest w rzeczywistości, a już wtedy widziałam ten efekt. Bardzo ci gratuluję, kochanie, masz znakomity gust.
Kiedy minęła dwudziesta pierwsza, a Natalii nadal nie było przy stole w sektorze VIP-ów, Iza definitywnie odetchnęła z ulgą, uznając, że pomimo afery z Klaudią bilans przedświątecznego Dnia Francuskiego, przynajmniej na ten moment, był zdecydowanie pozytywny.
Obiad z Francuzami trwał mniej więcej od godziny, kiedy pracującą na sali ekipę kelnerek zelektryzowała informacja przekazana przez Wiktorię przy barze: – Klaudia wysłała smsa! Będzie wieczorem!
Gombrowicz? Nie ukrywam, że jest to jeden z moich ulubionych autorów i do dziś po trosze żałuję, że odkryłam go dopiero w ostatniej klasie liceum. Z drugiej strony może tak właśnie miało być, bo wcześniej nie umiałabym docenić jego dzieł?
– Pablowi trzeba wybaczyć – powiedział Majk, kiedy opel stanął na czerwonym świetle. – Przeżył ciężki szok. Jako że wczoraj, ze względu na piętrzące się obowiązki, nie zdążyli już porozmawiać w Anabelli, nadrabiali to dziś, jadąc przez zatłoczone, zasypane śniegiem miasto na osiedle, gdzie mieszkali rodzice Pabla i Ani. Trwało piątkowe popołudnie, zatem skrzyżowania w centrum były zakorkowane i praktycznie na każdym trzeba było odstać dwie lub trzy zmiany świateł.