Anabella – Rozdział CCXXVI
– No to mów – zażądała Iza, kiedy Pepuś zasnął i obie z Agnieszką usadowiły się w wysprzątanej kuchni przy dzbanku z pachnącą, świeżo zaparzoną miętą. – Co to za pilna i poważna sprawa, o której chciałaś ze mną gadać?
– No to mów – zażądała Iza, kiedy Pepuś zasnął i obie z Agnieszką usadowiły się w wysprzątanej kuchni przy dzbanku z pachnącą, świeżo zaparzoną miętą. – Co to za pilna i poważna sprawa, o której chciałaś ze mną gadać?
– Twoje zdjęcia wielkoformatowe są już gotowe do odbioru – oznajmił Robert przy uroczystym obiedzie, jaki Amelia wydała na powitanie siostry. – Jak chcesz, możemy któregoś dnia podjechać po nie do Radzynia, nawet jutro. Fotograf jest czynny chyba od dziesiątej.
– Ty patrz, jak sypie – skomentowała Marta, wpatrując się w okno taksówki, za którym w świetle ulicznych latarni wciąż tańczyły gęsto wielkie płatki śniegu. – Może już nie tak jak godzinę temu, ale jednak dalej daje czadu.
No to umówione! – głosił ostatni z serii smsów wymienionych od wczoraj z Magdaleną. – 25 lutego o 14.00 pod Bramą Krakowską. Cieszę się, do zobaczenia!
Sala Anabelli była wypełniona, ale nie po same brzegi, gdzieniegdzie jeszcze dało się dostrzec wolne miejsca, a nawet całe stoliki.
– Trzy plus – oznajmiła z dumą Iza, odpowiadając na pytanie Klaudii. – I zaliczony przedostatni semestr, a to jest najważniejsze!
„Niedługo minie rok od twojej śmierci, Szczepciu” – myślała Iza, wpatrując się w płonącą lampkę na grobie Szczepana i Hani. – „Niby tylko rok, a jakby wieki temu…”
40. Choć Edyta cieszyła się, że udało jej się zachować pracę, degradacja z kierowniczego stanowiska na zwykłego członka zespołu projektowego i powrót do starego działu, gdzie wynagrodzenia z założenia były dużo niższe, miała swoje konsekwencje – nie tylko finansowe, ale przede wszystkim środowiskowe. Decyzja prezesa w jej sprawie odbiła się szerokim echem w obu działach i o ile niektórzy z kolegów szczerze jej współczuli, o tyle większość z nich wyglądała na usatysfakcjonowanych, wręcz mentalnie podbudowanych jej porażką.
32. Majówka spędzona w miasteczku wywołała wielką burzę nie tylko w sercu i duszy Edyty, ale również w jej życiu zawodowym. Fakt, że nie wykorzystała tego pasma czasowego na nadrobienie zaległości w projekcie, a także jej zbyt mało stanowcza postawa względem podwładnych poskutkowały poważną zwłoką w realizacji zadania w wyznaczonym terminie, to zaś ściągnęło nad jej głowę widmo poważnych konsekwencji. Teraz już nie było żartów, jeśli zespół miał się wyrobić w terminie, musiał podwoić tempo pracy, co implikowało codzienne…
25. – Edka, no nie wygłupiaj się! – oburzyła się Magda. – Jak to nie jedziesz z nami na majówkę?! A ja już wszystko nagrałam, specjalnie zaprosiłam Pawła…