[Recenzja] Helena Mniszkówna, „Trędowata”

[Recenzja] Helena Mniszkówna, „Trędowata”

Dziś przypomnę powieść, której nie wypada nie znać, bo choć krytycy byli sceptyczni i zaliczyli ją do kategorii „powieści dla kucharek”, czyli dzieł niezbyt ambitnych, za to mocno grających na emocjach, nie sposób zaprzeczyć, że od wielu dziesiątek lat zaczytują się w niej tłumy kobiet. Mowa oczywiście o Trędowatej, czyli słynnym melodramacie Heleny Mniszkówny, którego lektura wywoływała (i chyba dalej wywołuje) wypieki na policzkach czytelniczek i który na przestrzeni kilkudziesięciu lat doczekał się nawet niejednej ekranizacji.

Anabella – Rozdział CCXL

Anabella – Rozdział CCXL

– Co do imion i konkretów, to masz rację – przyznał Pablo, dolewając sobie wody. – Nie będzie nam łatwo o tym gadać, zwłaszcza ciężko będzie zacząć, dlatego zostawmy to na razie… Chciałbym jednak, żebyśmy w swoim czasie wrócili do sprawy i omówili ją porządnie.

Anabella – Rozdział CCXXXVII

Anabella – Rozdział CCXXXVII

– Nie no, Iza, w tej kiecce po prostu wymiatasz! – stwierdziła z uznaniem Wiktoria, taksując wzrokiem sylwetkę Izy, na którą pochylała się Klaudia kończąca jej makijaż. – Pasuje ci ten kolor, wiesz? Nawet lepiej niż tamten srebrny, co miałaś na sylwestra.

Anabella – Rozdział CCXXXVI

Anabella – Rozdział CCXXXVI

– Dobra, to robimy tak – zadysponował Majk, kiedy wszyscy uczestniczący w pogrzebie przedstawiciele ekipy Anabelli znaleźli się na przycmentarnym parkingu. – Kto ma zmianę teraz, jedzie z Chudym albo z Tymem prosto do firmy, kto wieczorem, może zabrać się ze mną. Jadę na miasto, mam kilka spraw do załatwienia, mogę was przy okazji porozwozić.