Anabella – Rozdział CCLX
Kropelki wody nadal spływały po szybie, teraz już jednak dużo wolniej, deszcz bowiem stopniowo tracił na sile. Słotna szaruga zlewała się z zapadającym powoli zmierzchem, a miasto zaczynało rozświetlać się coraz liczniejszymi światełkami, skrząc się w kroplach deszczu tuż przed oczami stojącej wciąż przy oknie Izy. Ta nie płakała już, zresztą tę jedną epizodyczną łzę, która wypłynęła w sumie bez powodu, trudno nazwać płaczem… Po prostu stała i próbowała nie myśleć o niczym, patrząc na skąpane w deszczu miasto w…