Anabella – Rozdział CCXLV

Anabella – Rozdział CCXLV

– No dobra, to też trzeba spakować od razu, żeby nie zapomnieć – podsumowała Marta, kiedy obie z Izą wyszły z uczelnianego Działu Współpracy z Zagranicą z plikami papierów w rękach. – Chociaż i tak tragedii by nie było, ubezpieczenie mamy chyba zapisane w systemie, nie?

[Recenzja] Helena Mniszkówna, „Trędowata”

[Recenzja] Helena Mniszkówna, „Trędowata”

Dziś przypomnę powieść, której nie wypada nie znać, bo choć krytycy byli sceptyczni i zaliczyli ją do kategorii „powieści dla kucharek”, czyli dzieł niezbyt ambitnych, za to mocno grających na emocjach, nie sposób zaprzeczyć, że od wielu dziesiątek lat zaczytują się w niej tłumy kobiet. Mowa oczywiście o Trędowatej, czyli słynnym melodramacie Heleny Mniszkówny, którego lektura wywoływała (i chyba dalej wywołuje) wypieki na policzkach czytelniczek i który na przestrzeni kilkudziesięciu lat doczekał się nawet niejednej ekranizacji.

Anabella – Rozdział CCXL

Anabella – Rozdział CCXL

– Co do imion i konkretów, to masz rację – przyznał Pablo, dolewając sobie wody. – Nie będzie nam łatwo o tym gadać, zwłaszcza ciężko będzie zacząć, dlatego zostawmy to na razie… Chciałbym jednak, żebyśmy w swoim czasie wrócili do sprawy i omówili ją porządnie.

Anabella – Rozdział CCXXXVII

Anabella – Rozdział CCXXXVII

– Nie no, Iza, w tej kiecce po prostu wymiatasz! – stwierdziła z uznaniem Wiktoria, taksując wzrokiem sylwetkę Izy, na którą pochylała się Klaudia kończąca jej makijaż. – Pasuje ci ten kolor, wiesz? Nawet lepiej niż tamten srebrny, co miałaś na sylwestra.