Anabella – Rozdział LXXXIII
Ciężkie drzwi w głębi sali widzeń otworzyły się z głuchym szczękiem i ubrany na czarno strażnik więzienny wprowadził do środka Kacpra.
Ciężkie drzwi w głębi sali widzeń otworzyły się z głuchym szczękiem i ubrany na czarno strażnik więzienny wprowadził do środka Kacpra.
Długi sygnał oczekującego połączenia przeniósł Izę w czasy początku klasy maturalnej, kiedy to, po upojnych wakacjach spędzonych z Michałem w Korytkowie i jego wyjeździe do Siedlec, wieczorami dzwoniła do niego, a on coraz częściej nie odbierał.
Nocne powietrze znów przyjemnie orzeźwiło zmęczoną twarz Izy, tym bardziej że teraz, w narzuconym na ramiona swetrze, było jej już zupełnie ciepło.
„Przegięłam na całej linii” – myślała zdruzgotana Iza, kiedy po posprzątaniu rozbitych słoików i rozmazanego na podłodze dżemu odesłała roztrzęsioną Zuzię do domu, a sama udała się na salę.
– Iza, rano był Zięba, konserwował zmywarki i zostawił dla ciebie rachunek do rozliczenia – zameldował Antek, kiedy tylko Iza weszła na zaplecze.
Przeszklone drzwi kawiarni szczęknęły cicho i przed oczami Izy ukazał się znajomy wystrój wnętrza, który chyba już na zawsze miał pozostać w jej pamięci jako sceneria jednego z najbardziej pamiętnych koszmarów jej życia.
Izunia, wpadniesz do mnie któregoś dnia? Ściskam serdecznie! L.
– Aga, zostaw to i leć już do domu! – poleciła Iza Agnieszce zajętej plewieniem grządki z kwiatami w ogródku Amelii.
– Pani Izo, ja to się tak denerwuję, że aż mi się nogi trzęsą – wyznał Izie szeptem pan Stanisław. – Niechby to się już zaczęło! Najgorzej to tak czekać i czekać.
– Brawo, Iza! Gratulacje! – wołały jedna przez drugą koleżanki z nocnej zmiany zebrane w służbówce kelnerek, do której rozpromieniona Iza zajrzała po przyjściu do pracy, by pochwalić się świeżo zdanym egzaminem na prawo jazdy.