Anabella – Rozdział CCXVIII
– Ciociu, Piotrek znowu zabrał mi czerwoną! – poskarżył się siedmioletni Jasio, starszy synek Lidii, podnosząc rudoblond główkę znad zeszytu ćwiczeń. – A ja muszę pokolorować te truskawki! I one muszą być czerwone!
– Ciociu, Piotrek znowu zabrał mi czerwoną! – poskarżył się siedmioletni Jasio, starszy synek Lidii, podnosząc rudoblond główkę znad zeszytu ćwiczeń. – A ja muszę pokolorować te truskawki! I one muszą być czerwone!
Zielone cyferki elektronicznego zegara ustawionego na komodzie w kącie układały się w godzinę piątą czterdzieści osiem, co Iza dostrzegła z daleka, uchyliwszy lekko powiekę. Co prawda widziała je niewyraźnie, co świadczyło niewątpliwie o jakimś problemie ze wzrokiem, ale kiedy zmrużyła oczy, wyostrzyły się, nie pozostawiając wątpliwości co do pory dnia. Naprawdę było już tak późno? Właściwie to wcześnie, jako że niepostrzeżenie w ferworze rozmowy nadchodził już niedzielny poranek.