Anabella – Rozdział CCXXXVII
– Nie no, Iza, w tej kiecce po prostu wymiatasz! – stwierdziła z uznaniem Wiktoria, taksując wzrokiem sylwetkę Izy, na którą pochylała się Klaudia kończąca jej makijaż. – Pasuje ci ten kolor, wiesz? Nawet lepiej niż tamten srebrny, co miałaś na sylwestra.