Anabella – Rozdział CCXLI
– Jak ty się czujesz, elfiku? – zapytał z troską Majk, który około trzynastej wparował na Bernardyńską obładowany reklamówkami z jedzeniem. – Lepiej?
– Jak ty się czujesz, elfiku? – zapytał z troską Majk, który około trzynastej wparował na Bernardyńską obładowany reklamówkami z jedzeniem. – Lepiej?
– Co do imion i konkretów, to masz rację – przyznał Pablo, dolewając sobie wody. – Nie będzie nam łatwo o tym gadać, zwłaszcza ciężko będzie zacząć, dlatego zostawmy to na razie… Chciałbym jednak, żebyśmy w swoim czasie wrócili do sprawy i omówili ją porządnie.
– Iza, szef cię szuka – oznajmiła Klaudia, przemykając obok niej z ręcznikiem papierowym i sprejem do czyszczenia blatów. – Zajrzyj na zaplecze, pytał o ciebie w kuchni.
– Ej, szybko, gdzie jest Iza? – zapytała Klaudia, wpadłszy na Olę na korytarzu zaplecza. – Chyba na D, pomaga zapalać światełka na stolikach. A co?
– Nie no, Iza, w tej kiecce po prostu wymiatasz! – stwierdziła z uznaniem Wiktoria, taksując wzrokiem sylwetkę Izy, na którą pochylała się Klaudia kończąca jej makijaż. – Pasuje ci ten kolor, wiesz? Nawet lepiej niż tamten srebrny, co miałaś na sylwestra.