Anabella – Rozdział CCXXXII
– Iza, jesteś? – zawołała w głąb domu Amelia, która właśnie wróciła z pracy i ściągała buty w przedpokoju. – Halo?
– Iza, jesteś? – zawołała w głąb domu Amelia, która właśnie wróciła z pracy i ściągała buty w przedpokoju. – Halo?
– To co, dziewczyny, chyba jednak pojedziemy do Suchej, co? – zapytała wesoło Beata, wskazując na okno. – Zobaczcie, już przestaje sypać, jeszcze trochę i się uspokoi, trzeba będzie tylko wykopać ze śniegu nasze samochody i możemy ruszać.
– Wrócisz na kolację, Iza? – zagadnęła Amelia przygotowującą się do wyjścia siostrę, wychylając się z salonu, gdzie popijała herbatę w towarzystwie męża i Doroty. – Czy będziecie coś jadły w Radzyniu?
No to jutro o 18.00 – potwierdziła smsem Emilia. – Na rynku przy pasmanterii.
– Mhm, gadałem dzisiaj z frajerem – przyznał wesoło Majk, odpowiadając na pytanie Izy. – Poprosił mnie smsem o rozmowę przed środą, bo spotyka się z Kasieńką i już wali w pory przed godziną zero. Oczywiście powołał się na ciebie, więc nie mogłem odmówić, a że akurat miałem okienko czasowe, którego jutro ani pojutrze mógłbym nie mieć, uznałem, że nie ma co odkładać sprawy. Tyle że musiałem uruchomić wyższą logistykę, żeby to się w ogóle udało.