Browsed by
Author: Katarzyna Demańska

Anabella – Rozdział CCXVI

Anabella – Rozdział CCXVI

„Porażka i klapa na całej linii” – myślała z zażenowaniem i ciężkim sercem Iza, zalewając wrzątkiem miętę w kuchni Majka. – „Nie dość, że zrobiłam głupią scenę, to jeszcze zarwie przez mnie noc, żeby wspierać mnie rozmową… czyli de facto żebym mogła jakoś naprawić to, co skaszaniłam. Jednak marny ze mnie komandos, skoro pierwszy lepszy impuls tak łatwo potrafi mnie powalić i rozłożyć na łopatki. Ale co zrobić? Nie mogłam nic poradzić, to było silniejsze ode mnie.”

Anabella – Rozdział CCXIV

Anabella – Rozdział CCXIV

Pierwszy w nowym roku, a historycznie już czwarty Dzień Francuski w Anabelli przebiegał rutynowo i bez komplikacji, zwłaszcza że do pomocy na sali zostały dziś zwerbowane dodatkowe osoby pracujące w trybie dorywczym. Wśród nich były dwie koleżanki ze szkoły wieczorowej Zuzi, które ta poleciła Izie dzień wcześniej jako chętne do wsparcia zespołu i zarobienia przy tym paru groszy.

Anabella – Rozdział CCXI

Anabella – Rozdział CCXI

– Fajnie ci, że masz już z głowy zaliczenie z seminarium – zagadnęła nie bez nuty zazdrości Marta, kiedy po zakończonych zajęciach zmierzały z Izą do szatni. – Ja ciągle nie mogę się zebrać, dopiero za tydzień spróbuję coś mu przynieść. Jak ty to robisz, że trzymasz taką dyscyplinę?

Kiedy postacie żyją własnym życiem

Kiedy postacie żyją własnym życiem

W dzisiejszym wpisie z kategorii Pisanie o pisaniu chciałabym podzielić się krótką refleksją na temat jednego z ważnych aspektów konstrukcji postaci literackiej, mianowicie spójności jej charakteru i zachowania. Jest to parametr, o którego dopracowanie autor tekstu literackiego powinien dbać w sposób szczególny, gdyż nic bardziej nie irytuje Czytelnika jak niewiarygodność charakterologiczna postaci, zwłaszcza głównego bohatera.

Anabella – Rozdział CCVIII

Anabella – Rozdział CCVIII

Zegar na ścianie wskazywał godzinę siódmą dwadzieścia pięć, kiedy przez zaciągnięte zasłony zaczęły przenikać pierwsze smugi budzącego się dnia. Niedzielny poranek zapowiadał się bardzo spokojnie, w kamienicy było jeszcze cicho, choć niektórzy sąsiedzi musieli się już obudzić, gdyż czasami przez ściany dobiegał głuchy hałas otwieranych albo zamykanych drzwi.