Browsed by
Category: Powieść

Lodzia Makówkówna – Rozdział IV

Lodzia Makówkówna – Rozdział IV

Wieczorne wyjście na dyskotekę w rekomendowanym przez Karola klubie Anabella zostało ustalone na jedną z sobót w połowie stycznia. Kolejną zabawą, zaplanowaną dwa tygodnie później, miała być studniówka, zatem Lodzia oddychała już duchem karnawału, zamierzając dobrze się rozerwać, zanim trzeba będzie usiąść do nauki do matury.

Lodzia Makówkówna – Rozdział II

Lodzia Makówkówna – Rozdział II

– Ja nie mogę, ale jaja! – zaśmiewała się Julka siedząca po turecku na łóżku Lodzi. – No to odbębniłaś w jeden dzień przygody, jakich niektórzy nie zaliczą przez pół życia. I w ogóle miałaś wielkie szczęście, że to się tylko tak skończyło!

Lodzia Makówkówna – Prolog

Lodzia Makówkówna – Prolog

– Dziecko, ja ci nie będę dziesięć razy powtarzać, że mnie nie obchodzi, jaki jest dzisiejszy świat – Mamusia nie miała zamiaru dać się przekonać i nie wydawało się, by dalsze tłumaczenia w ogóle miały sens. – Masz już prawie dziewiętnaście lat, do dwudziestki niedaleko, a w tym wieku w naszej rodzinie nie wypada być starą panną i koniec.

Gluś – Część III

Gluś – Część III

Piotr spotkał się z Bykiem w czasie ferii przynaglony jego dramatycznym smsem. Byko był w fatalnej formie, schudł i poszarzał na twarzy, widać było, że się nie wysypia. Przy drugim piwie wyznał Piotrowi, że straszliwie boi się spotkania z Izą, jej powrotu do szkoły, na który przecież z drugiej strony czeka tak niecierpliwie i że jeśli ona mu nie wybaczy, to on zwariuje albo sobie coś zrobi.

Gluś – Część II

Gluś – Część II

Odmówiwszy stanowczo zjedzenia obiadu, Piotr zamknął się w pokoju, usiadł przy biurku i oparł głowę na łokciach, wbijając aż do bólu w czaszkę paznokcie rozcapierzonych palców. Wydarzenia tego piątkowego poranka były dla niego ciężkim przejściem, mimo że to nie on był ich głównym uczestnikiem — i zresztą właśnie z tego powodu czuł palący wstyd.

Gluś – Część I

Gluś – Część I

Lekcja matematyki powoli zbliżała się do końca, do dzwonka zostało zaledwie pięć minut, ale każdy, kto kiedykolwiek doświadczył nudy sięgającej poziomu stratosfery, wie, jak długo może trwać każda z tych pięciu sześćdziesięciosekundowych porcji wieczności.