Browsed by
Category: Powieść

Anabella – Rozdział CCXVII

Anabella – Rozdział CCXVII

Zielone cyferki elektronicznego zegara ustawionego na komodzie w kącie układały się w godzinę piątą czterdzieści osiem, co Iza dostrzegła z daleka, uchyliwszy lekko powiekę. Co prawda widziała je niewyraźnie, co świadczyło niewątpliwie o jakimś problemie ze wzrokiem, ale kiedy zmrużyła oczy, wyostrzyły się, nie pozostawiając wątpliwości co do pory dnia. Naprawdę było już tak późno? Właściwie to wcześnie, jako że niepostrzeżenie w ferworze rozmowy nadchodził już niedzielny poranek.

Anabella – Rozdział CCXVI

Anabella – Rozdział CCXVI

„Porażka i klapa na całej linii” – myślała z zażenowaniem i ciężkim sercem Iza, zalewając wrzątkiem miętę w kuchni Majka. – „Nie dość, że zrobiłam głupią scenę, to jeszcze zarwie przez mnie noc, żeby wspierać mnie rozmową… czyli de facto żebym mogła jakoś naprawić to, co skaszaniłam. Jednak marny ze mnie komandos, skoro pierwszy lepszy impuls tak łatwo potrafi mnie powalić i rozłożyć na łopatki. Ale co zrobić? Nie mogłam nic poradzić, to było silniejsze ode mnie.”

Anabella – Rozdział CCXIV

Anabella – Rozdział CCXIV

Pierwszy w nowym roku, a historycznie już czwarty Dzień Francuski w Anabelli przebiegał rutynowo i bez komplikacji, zwłaszcza że do pomocy na sali zostały dziś zwerbowane dodatkowe osoby pracujące w trybie dorywczym. Wśród nich były dwie koleżanki ze szkoły wieczorowej Zuzi, które ta poleciła Izie dzień wcześniej jako chętne do wsparcia zespołu i zarobienia przy tym paru groszy.

Anabella – Rozdział CCXI

Anabella – Rozdział CCXI

– Fajnie ci, że masz już z głowy zaliczenie z seminarium – zagadnęła nie bez nuty zazdrości Marta, kiedy po zakończonych zajęciach zmierzały z Izą do szatni. – Ja ciągle nie mogę się zebrać, dopiero za tydzień spróbuję coś mu przynieść. Jak ty to robisz, że trzymasz taką dyscyplinę?