Anabella – Rozdział CCVIII
Zegar na ścianie wskazywał godzinę siódmą dwadzieścia pięć, kiedy przez zaciągnięte zasłony zaczęły przenikać pierwsze smugi budzącego się dnia. Niedzielny poranek zapowiadał się bardzo spokojnie, w kamienicy było jeszcze cicho, choć niektórzy sąsiedzi musieli się już obudzić, gdyż czasami przez ściany dobiegał głuchy hałas otwieranych albo zamykanych drzwi.