Anabella – Rozdział VI
Po kilku minutach wysiłków choinka ustawiona w samym rogu pięknie wysprzątanego pokoju pana Szczepana rozświetliła się ciepłym, migotliwym światłem wielokolorowych lampek. Iza uśmiechnęła się z satysfakcją.
Po kilku minutach wysiłków choinka ustawiona w samym rogu pięknie wysprzątanego pokoju pana Szczepana rozświetliła się ciepłym, migotliwym światłem wielokolorowych lampek. Iza uśmiechnęła się z satysfakcją.
„Zamkowa sześć” – powtórzyła w myśli Iza, sprawdzając numer na ścianie budynku, i skinęła głową z satysfakcją. – „Zgadza się, to tu”.
– A niechże się stryj raz ode mnie odczepi, co?! Kazania mi tu będzie prawił, stary zgred!
„Jutro piątek, jeśli przelew nie przyjdzie, trzeba będzie jakoś przetrwać do poniedziałku” – kalkulowała Iza, wpatrując się w mokry chodnik pod nogami. – „Szesnaście złotych to mało, ale da się przeżyć…
Dobiegające z przedpokoju potworne łomotanie do drzwi wejściowych wyrwało Izę z krótkiej drzemki, w jaką zapadła znużona po powrocie z zajęć i zjedzeniu skromnego posiłku.
„Zawsze będę cię kochać, Misiu” – dumała smutno Iza, wpatrując się zamyślonym wzrokiem w przesuwające się za oknem pociągu jesienne krajobrazy.– „Ciebie i tylko ciebie… mimo wszystko.”
Były wszędzie. Oprócz półek, które stanowiły ich naturalne miejsce, zajmowały również szafę, parapety, podłogę, wypełniały szuflady i kuchenny kredens, kurzyły się pod łóżkiem i aż pod sufit wspinały się po ścianach, wsparte na ich chropowatych piersiach, wtulone w ich prostopadle rozpostarte ramiona.
Niedzielny wieczór czwartego listopada w klubo-restauracji Anabella trwał w najlepsze, studenckie towarzystwo schodziło się coraz liczniej, a ci, którzy pozajmowali już stoliki, popijali przy nich piwo lub drinki w oczekiwaniu na początek dyskoteki zapowiedzianej na godzinę dwudziestą.
Intensywne słońce sierpniowego popołudnia oświetlało wesołym blaskiem parkiet cukierni, do której Lodzia wpadła szybkim krokiem spóźniona o kilkanaście minut.
Julka zaśmiewała się do rozpuku, siedząc na łóżku Lodzi, otoczona kartkami z notatkami do matury, których część walała się również po podłodze.