Anabella – Rozdział CXXXV
Cichy szelest wiatru w liściach platana, jakieś odległe śmiechy i okrzyki rozbawionych ludzi oraz dźwięk silników samochodów przejeżdżających od czasu do czasu spokojną uliczką na tyłach wysokich kamienic tworzyły swoisty nastrój pogranicza późnego wieczoru i wczesnej wrześniowej nocy.