Anabella – Rozdział CLXV
Kiedy srebrny peugeot Izy bez przeszkód wjechał na teren rozległej posiadłości Krawczyka, dziś skąpanej w mglistej poświacie pochmurnego listopadowego poranka, jej uwagę natychmiast przykuł fakt, że na wielkim placu wyłożonym kremowym piaskowcem nie było pusto jak podczas jej poprzednich wizyt, lecz stało tam kilka zaparkowanych samochodów.