Anabella – Rozdział CXV
– Iwona dzisiaj chodzi ze mną i pomaga – wyjaśniła Izie Klaudia, wskazując na świeżo zatrudnioną kelnerkę, która na jej polecenie właśnie podeszła do jednego ze stolików w sektorze C, by przyjąć zamówienie.
– Iwona dzisiaj chodzi ze mną i pomaga – wyjaśniła Izie Klaudia, wskazując na świeżo zatrudnioną kelnerkę, która na jej polecenie właśnie podeszła do jednego ze stolików w sektorze C, by przyjąć zamówienie.
Hej, Iza, właśnie gadałem z Robertem. Pożyczam mu Waldka z ekipą do końca sierpnia, a potem biorę się za Polany. Co u ciebie, skarbie? Michał.
– Wszystkie lampy do zamontowania są tutaj – oznajmiła Iza elektrykowi, otwierając drzwi do łazienki.
– Lepiej być za wcześnie, niż się spóźnić, panie Stasiu – mówiła Iza, kiedy wraz z panem Stanisławem zmierzali w dół po schodach kamienicy, by udać się na widzenie u Kacpra.
„Psychol poczuł się trochę lepiej i zaczyna się aktywować” – myślała z irytacją Iza, wspominając rozmowę z Eweliną.
Dźwięk przychodzącego smsa przerwał Izie składanie ubrań, które przyniosła po praniu do swojego pokoju na stancji. Jako że miała do dyspozycji dwie wolne godziny po niedzielnym obiedzie z panem Stanisławem, postanowiła wykorzystać to pasmo na poukładanie rzeczy w szafie, w której ostatnio z braku czasu zrobił się bałagan.
– Tak, Izunia – mówiła wesoło Amelia w telefonie. – U nas wszystko w porządku, Klarcia rośnie jak na drożdżach, prześlę ci mmsem parę zdjęć, to sama zobaczysz.
Srebrny peugeot dynamicznie ruszył ze skrzyżowania i w towarzystwie innych samochodów pomknął dwupasmówką w stronę osiedla Majka.
Kiedy umilkł dźwięk organów i ludzie uczestniczący w niedzielnej mszy powoli opuścili kościół, klęcząca w jednej ze środkowych ławek Iza wreszcie mogła skupić rozproszone myśli.
– Jak ja się cieszę, że pani już wróciła, pani Izo! – powtórzył po raz kolejny pan Stanisław, popijając z kubka herbatę, do której oboje zasiedli tym razem nie w kuchni, a przy wielkim stole w salonie. – Co by nie mówić, stęskniłem się już.